Początki, początki

początek

Zbyt wiele tego typu blogów w sieci nie ma więc postanowiłem stworzyć coś sam, może się komuś przyda.

Jeśli nie, będę miał chociaż pamiątkę ze swojej drogi do licencji pilota liniowego.

Cała historia zaczęła się od symulatora firmy, którą zna każdy kto posiada komputer bez loga z nadgryzionym jabłkiem albo nie jest szalonym informatykiem (bez urazy), po prostu zwykły użytkownik PCa lub laptopa albo biznesmen teoretyk, który przeczytał historię Billa Gates’a i jego giganta korporacyjnego na „M”.

Z lotnictwem, jak wie każdy, kto zainteresował się tematem bardziej niż oglądanie samolotów przez szybę na lotnisku lub czytanie sensacyjnych nagłówków o katastrofie naszego pięknego tupolewa (co by nie mówić o załodze, bombach i brzozach, wyglądał fantastycznie), jest zgodnie z przysłowiem „im dalej w las tym więcej drzew”.
Dlatego też czytałem coraz więcej, uczyłem się coraz więcej, chłonąłem wiedzę jak gąbka.
Z czasem jak oporna gąbka a jeszcze później stwierdziłem, że przyszedł czas na wiedzę rzetelną, z kursów, ze szkoły, z doświadczenia.

Stąd wziął się pomysł na studia.
W kraju, do wyboru, miałem trzy uczelnie, PWSZ w Chełmie, PRz (jak nazwa wskazuje, w Rzeszowie) oraz WSOSP w Dęblinie. Wybór padł na tą ostatnią.
Nazwa otwierająca drogę do wielu VIProomów, darmowych drinków i… dziewczyna będzie czytywać bloga więc pominę, ponadto uczelnia jest blisko Warszawy (jak się okazało, codzienne dojazdy są możliwe), to były główne atuty.
Także to, że ludzie studiujący ze mną, byli trzecim rocznikiem, który zdecydował się zdobyć licencję pilota zawodowego w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych więc uczelnia, chciała pozyskać tak dużo osób jak to możliwe (czyt. przyjmowali wszystkich z maturą).


Tak się zaczęło, potem przyszedł czas na sprawdzanie co jest potrzebne aby dostać się na kurs finansowany przez nasze biedne a zarazem kochane Państwo.

Okazało się, że pierwszym (czy raczej, po badaniach lotniczo-lekarskich, drugim) krokiem jest licencja PPL(a), zwana potocznie turystyczną.

Jako osoba, która lubi być dobrze przygotowana do poważnych przedsięwzięć życiowych, zacząłem czytać coraz więcej, wydzwaniać jak szalony do dziekanatu oraz przeczytałem wszystkie bardziej lub mniej związane z tym, wątki na forum lotniczym, samosi, onecie itp.
Kiedy wiedziałem już wszystko (jak mniemam), przyszedł czas na planowanie kolejnych kroków.

Bardzo pomogła mi ta tabelka:

2012-12-04 14.15.28
O kolejnym kroku napiszę w następnym poście o wdzięcznym tytule „Jak zacząłem walczyć o PPLkę czyli odysei kosmicznej etap pierwszy”.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s