Jak zacząłem walczyć o PPLkę, czyli odysei kosmicznej etap pierwszy

Latanie nie jest sprawą prostą ale bardzo trudną też nie jest. Jednak zanim wsiądziemy do samolotu, jako pilot, musimy znać chociaż jakieś podstawy zasad działania poszczególnych instrumentów, poszczególnych faz lotu, przygotowania i kilku innych rzeczy.
Tak więc naturalnym wydaje się rozpoczęcie przygody z lataniem od teorii.
Droga jest długa, kręta i wyboista jednak warto się nią przejechać jakimkolwiek pojazdem żeby dowiedzieć się kilku dość ważnych rzeczy.

Na przykład przed jakimkolwiek szkoleniem latanie wygląda tak

20130128-000719.jpg

Natomiast po kilku(dziesięciu) godzinach tak i wiemy o co chodzi

20130128-000913.jpg

Różnica jest dość wyraźna.
Rozpocząłem więc żmudny proces odsiadywania swojego w ławce.
Takie już jest życie pilota, że połowę życia spędza w samolocie i jego pobliżu a połowę, lub jeszcze więcej, w ławce, ucząc sie na jakiej zasadzie ta kupa blachy jest w stanie wykonać tak zadziwiające manewry jak lot przez ocean czy lot w pozycji odwróconej.
Z czasem „kupa blachy” staje się drugim domem i przyjacielem, mimo iż czasy lotnictwa rodem z książki Ernesta Gana Los jest myśliwym minęły, każdy pilot marzy aby mieć swoją ukochaną ze skrzydłami i dobrym podwoziem, które wybacza twarde lądowania.

Swoje szkolenie odbyłem w Aeroklubie Warszawskim, w trybie weekendowym.
Trwało około dwóch miesięcy. Szczerze mówiąc, jest to wymagająca opcja ponieważ na czas szkolenia właściwie rezygnujemy z weekendów. Brak czasu na regenerację da się odczuć pod koniec kursu ogólnym rozdrażnieniem, szczególnie gdy cały tydzień jeździmy na oddaloną o 100 kilometrów uczelnię.
Po każdym przedmiocie obowiązkowo zaliczamy egzamin z tegoż. W razie nie zaliczenia poprawiamy u naszego kochanego wykładowcy egzamin w trybie możliwie jak najszybszym aby sprawnie uzyskać zaświadczenie o ukończeniu kursu teoretycznego.

Uzbrojeni w trzy dokumenty jakimi kolejno są:
– dowód osobisty
– badania lotniczo-lekarskie (min. 2 klasy)
– zaświadczenie o ukończeniu kursu teoretycznego
udajemy się do upatrzonego wcześniej ośrodka szkolenia lotniczego.
W moim przypadku wybór padł na firmę SmartAero latającą aktualnie z Modlina.

Teraz pozostało mi tylko czekać na pogodę i niedługo pojawi się relacja z pierwszego lotu!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s