Mój pierwszy raz

Pierwszy lot


– Zrób przegląd przed lotem a ja ich pośpieszę z tym NOTAMem.
– Ok, sprawdzaj tylko czy niczego nie pominąłem.
Spoko.

Tak zaczynał się mój pierwszy lot.
NOTAM otwierający lotnisko się pojawił, przegląd zrobiony, chwilę omawiamy gdzie polecimy, co będziemy robili i wsiadamy do samolotu.
Mieszanka bogata, przepustnica minimalnie wciśnięta, 3 zastrzyki pompką, master i beacon jest, kluczyk na start.
Śmigło leniwie rusza by po chwili rozkręcić się na dobre. Szybki rzut oka na ciśnienie oleju, wchodzi w zielony zakres, w porządku. Kilka minut na rozgrzanie silnika, w trakcie sprawdzamy czy wszystko działa tak jak powinno.

Nastawiamy radio na 120.325 i puszczamy w eter komunikat
„sierra papa mike alfa alfa spod hangaru, drogami Alfa 1, Charli do pasa 26”.
Oficjalnie, w NOTAMach możemy znaleźć informację:
AFIS (MODLIN INFORMATION) FREQ 120.325MHZ – NOT AVBL
Jednak my nadajemy w ciemno na tej częstotliwości.
Kołowanie na początku sprawia mi małe problemy, przyzwyczajenie z samochodu („ciężka” lewa noga) trochę utrudnia sprawne manewrowanie.
Skręcanie hamulcami też kusi, wygodniej i łatwiej niż  przednim kółkiem ale po chwili udaje mi się względnie wyłapać środkową linię i zgrabnie po niej sunąc, dokołowujemy do pasa.

Tam sprawdzamy kolejno:
Iskrowniki, podgrzew, obroty skoczyły o około 50-70, dogrzał się.
Trymer w pozycji take off, wskaźniki, w zielonych zakresach, jest dobrze.
Rozglądamy się w poszukiwaniu jakiegoś podchodzącego samolotu, nic nie ma, więc pozostaje tylko zgłosić „mike alfa alfa zajmujemy pas 26” i celować w centralną.

pilot-talking

 

 

 

 

Pierwszy start wykonywał Karol. I dobrze, ciśnienie skacze, pojawiają się emocje, które rosną wraz z wysokością.

 

Wchodzimy na 1300 stóp a w międzyczasie przestawiamy radio na 118,775,
„olsztyn informacja, dzień dobry, sierra papa mike alfa alfa, z modlina, wchodzimy do 1300, później na Płońsk, do strefy”.
Informator wita nas przy okazji podając ciśnienie (QNH) a my już zaczynamy kręcić w kierunku Płońska.
Moją pierwszą myślą po przejęciu sterów było, jak coś tak małego może swobodnie latać, maska jest mniejsza od samochodowej, prawie o połowę.
C152 w ogóle nie jest duża, trochę takie latające chucherko ale można się w niej poczuć w miarę pewnie. Szczerze mówiąc myślałem, że będę się bardziej bał na początku ale wszystko poszło bez problemu i zachowałem się jak twardziel, który z radością żuje gwoździe o poranku.

Polecieliśmy do strefy, w między czasie kompletnie się zgubiłem, gdyby nie trasa łącząca Warszawę z Gdańskiem, nie wiedziałbym w ogóle gdzie jestem.
W strefie zrobiliśmy kilka podstawowych manewrów, zakręty, z mniejszym przechyłem, większym, naprawdę dużym itp.
Nagle Karol rzucił przez radio, że wchodzimy na 3000.


dro0942l

 

 

Ok, gaz do oporu, wolant na siebie, rzut oka na sztuczny horyzont, wariometr, wysokościomierz
, w końcu na maskę (paskudny nawyk z symulatora, pełne skupienie na przyrządach zamiast na tym co za szybą, takie to latanie „visual”).

 

 

Przechodzimy przez chmury, do wnętrza samolotu, przez szczelinki, wpada kilka płatków śniegu, zrobiło się wyraźnie chłodniej, za oknem mleko.

                               Nagle wypadamy nad chmury, oślepiający blask słońca, którego nie mogliśmy doświadczyć na ziemi.
oversluds                                  Zdjęcie kradzione ale wyglądało to bardzo podobnie.

– To teraz trochę ją poprzeciągamy.
– Jasne, poprzeciągamy, norma.
I przeciągaliśmy, podgrzew, minimalne obroty, wolant na siebie.
75, 65, 60, 55, 45 węzłów.
– Widzisz, opada jak liść.
– To my już opadamy?
Śmiech tak już przeciągnęliśmy i opadamy.
Ceśka nie kładła się na skrzydła, nie zaczynała szaleńczo nurkować, po prostu sobie z wolna opadała.
Łatwiej się zorientować, że przeciągnęliśmy dzięki harmonijce, która przy krytycznych kątach natarcia zaczyna gwizdać, niż po samym uczuciu opadania.
Później jeszcze chwilę polataliśmy po charakterystycznych punktach dookoła lotniska i zaczęliśmy wracać.

 

cessna-152

 

 

Lądowanie, podobnie jak start, wykonał Karol, ja tylko delikatnie trzymałem wolant żeby wyczuć jego ruchy i obserwowałem kolejno przestawiane dźwignie, pstryczki, włączniki, wyłączniki itd.

 

 

Kiedy byliśmy na prostej myślałem, że jesteśmy sporo za wysoko ale wylądowaliśmy idealnie.
Kołowanie pod hangar, wyłączamy wszystko po kolei.
Radio, całkowicie wyciągamy dźwignię mieszanki, śmigło przestaje się kręcić, beacon, master, zakładamy blokadę na wolant i do domu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s