Z wózkiem po pokładzie! Tatuś?!

a4a12f49-43ad-4dde-ad0b-eef96e845120

 

 

 

 

 

 

I zaczęło się, zgodnie z moim planem, zacząłem poszukiwania pracy, która pozwoliłaby mi zrobić wszystkie potrzebne licencje i uprawnienia.

Przeglądając oferty miałem do wyboru:
– barman w klubie nocnym (prawie dałem się skusić)
– ulubione stanowisko humanistów, na kasie w sklepie
– pisanie artykułów (za jakieś grosze)
– koordynację projektów (nie regularny zarobek)
Było jeszcze kilka innych bardziej i mniej ciekawych ale stwierdziłem, że nie chcę codziennie pachnieć smażonym olejem po 8 godzinach pracy w Macu lub KFC.
Pomyślałem, dlaczego nie steward?
Zobaczę już jak wygląda praca załogi, poznam ciekawych ludzi, pokręcę się po różnych samolotach i może nawet uda mi się zwiedzić kilka pięknych miejsc.

Rekrutacje były akurat dwie.
Pierwsza, jeśli dobrze pamiętam, do EnterAira, druga do Travel Service.
Na pierwszą się nie wybrałem, na drugą już owszem.
Wstałem rano, wziąłem prysznic, zjadłem pożywne śniadanie, ogoliłem się, wypachniłem, wskoczyłem w koszulę, garnitur i trochę lepsze niż zazwyczaj buty.
Po 40 minutach jazdy SKMką byłem na lotnisku, 9:10, dobrze, mam jeszcze prawie godzinę.
Wszedłem do hotelu, zostawiłem w szatni płaszcz i poszedłem pod salę gdzie miała odbywać się rekrutacja.
Usiadłem na kanapie obok sympatycznej koleżanki, zaczęliśmy rozmawiać, później dosiadła się jeszcze jedna.
Rozmowę przerwało nam pospolite ruszenie, które pognało za rekruterami.
Poszliśmy i my. Na szczęście siedzieliśmy dość blisko wejścia do Sali, dzięki czemu udało nam się załapać na pierwszą turę. Za mną weszły dosłownie 3 osoby, które zajęły miejsca wcześniej należące do komisji i drzwi się zamknęły.
Na początku każdemu sprawdzili dane na CV i dowodzie osobistym (podejrzewam, że chcieli uniknąć oszustwa na teście z angielskiego, który mieliśmy pisać).
Kopię CV zabierali, dopinali do niej kartę odpowiedzi do testu oraz krótką ankietę, którą mieliśmy wypełnić.
W ankiecie standardowo, imię, miejsce zamieszkania, od kiedy możemy zacząć itp.
Następnie przyszedł czas na informacje o pracy.
Jeden z przedstawicieli firmy opowiedział nam o zarobkach, warunkach pracy oraz dalszym przebiegu rekrutacji.

NB_29Carole1

Później przyszedł czas na test.
Nie był ani bardzo trudny ani bardzo łatwy. Próg także nie był zaporowy, jak się później dowiedziałem, 60%.
Na jego napisanie mieliśmy około 45 minut. Pytań było 70, tylko zamknięte (A B C D).
Do wieczora mieliśmy dostać smsy w przypadku kiedy zakwalifikujemy się do następnego etapu.
Było to więc popołudnie pełne oczekiwania. Kiedy po godzinie 19 telefon dalej milczał myślałem, że nic z tego. Jednak kilka minut przed 20 zagwizdał oznajmiając nową, dobrą, wiadomość.
Zapraszamy pojutrze na godzinę 13.

A więc za dwa dni kolejna podróż na lotnisko.
Wchodzę, siadam na kanapie, na której siedziałem pierwszego dnia (związałem się z nią bardzo) i za chwilę przysiadła się koleżanka, którą poznałem pierwszego dnia.
O Tobie też się udało! Super, miejmy nadzieję, że rozmowa pójdzie tak dobrze jak test.
Tak jak przed testem, byłem na miejscu około godzinę wcześniej więc czekaliśmy na rekruterów.
Przyszli kilka minut po 13 i od razu zaczęli zapraszać po 3 osoby do pokoju.
Wychodząc z założenia, że trzeba wejść pewnym ale i przygotowanym poszedłem do łazienki podczas kiedy 3 pierwsze osoby były w środku. Wychodząc powiedziałem, to teraz ja, i wszedłem.
Przywitały mnie 3 stoły za którymi siedziały dwuosobowe zespoły.
Ja trafiłem do miłej, młodej pary, która zaczęła bardzo luźną rozmowę.
A czemu w tej firmie, a dlaczego w ogóle ten zawód itd. itp.
Jako, że lubię być dobrze przygotowany do zadania, miałem wydrukowane 3 kopie, w dwóch językach (polski, angielski) CV oraz listu motywacyjnego.

airlinepilot

 

 

Nie wymagali tego ale kiedy im wręczyłem list byli pozytywnie zaskoczeni. Przed wejściem bałem się, że nie będę z nimi rozmawiał dłużej niż 5 minut ale dobrze nam się gawędziło więc zostałem na minut 20.

Dziewczyna pochwaliła pomysł robienia licencji za pieniądze z latania jako FA i mówiła, że jej narzeczony tak samo zdobył swoją.

 

Później zapytali co wiem o ich firmie. Sprawnym ruchem wyciągnąłem kolejną kartkę z teczki.
To już nie dla was, to dla mnie.
Wypisałem sobie ważniejsze rzeczy na kartce, okazało się, że części z nich nawet oni nie wiedzieli.
Pod koniec pochwalili moje przygotowanie, że dawno nie mieli kogoś takiego i z uśmiechem mnie pożegnali.
Wychodząc chwilę porozmawialiśmy między sobą, z tymi, którzy już przeszli rozmowę i z tymi, którzy mieli ją przed sobą. Wychodząc życzyliśmy sobie ponownego spotkania w Pradze, byłoby miło.

 

Jakieś wskazówki?

Jasne, czemu nie!

Przede wszystkim bez stresu.
Pamiętajcie, że załoga ma uspokajać pasażerów w sytuacjach awaryjnych. Nie potrzebują ludzi, którzy boją się porozmawiać a co dopiero ogarnąć przerażonych lub wkurzonych pasażerów.
Właściwie to nie ma czego się bać, zwykła rozmowa, zwykłe testy. Albo was przyjmą albo nie, nie macie wpływu na ich myślenia ale możecie zmienić swoje. Idźcie tam jakbyście latali już kilka lat i po prostu zmieniali firmę.

Przygotujcie się.
Krótka notatka o firmie, o was samych, co chcielibyście powiedzieć rekruterom. Nie uczcie się na pamięć formułek, po prostu powiedzcie o waszych dokonaniach. Zapytali mnie o to jak sobie poradzę pod wpływem stresu, przy opóźnieniu kiedy szefowa pokładu będzie mi mówiła speed up! a pasażerowie będą źli.
Odpowiedziałem, I’ll speed up oraz przytoczyłem sytuacje z jednej z prac jaką wykonywałem, kiedy musiałem jakoś uspokoić napierający tłum.
Wiedz co chcesz przekazać!

Strój.

Linie lotnicze są dość konserwatywne więc panowie, golimy brody, wkładamy garnitur, mile widziany krawat (na teście nie jest konieczny, na rozmowie dobrze wygląda). Panie, bez kolczyków, jeżeli to jakieś malutkie kuleczki czy coś, włosy spięte w kok lub chociaż ogarnięte gumką.
Przeważają ciemne, stonowane kolory.

Uśmiech.
Mamy pracować z ludźmi, milej wyglądamy uśmiechając się (uśmiechając, nie szczerząc jak idiota!).
Odwagi!
Poruszamy się, mówimy, PEWNIE. Nie musimy chodzić jak pawie, wystarczy kiedy będziemy opanowani i pewnie siebie. Na miejscu dyrektora firmy w życiu bym nie przyjął na takie stanowisko osoby, której trzęsą się ręce przy przywitaniu czy takiej, która ucieka wzrokiem i dusi się we własnej skórze.

 

wait

 

 

Teraz pozostaje tylko czekać na maila mówiącego o zakwalifikowaniu, lub nie, na kurs.
Ma on przyjść do końca lutego a więc maksymalnie za jakiś tydzień.
Jednak jak zawsze jestem dobrej myśli i już zaczynam wybierać rzeczy, które wezmę do Pragi na miesiąc!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s