Połowa sezonu wakacyjnego, początek sezonu latania na swoje

Nie wiadomo kiedy zrobił się środek wakacji, prawie połowa sezonu za nami.

Latania Travelowego

cały czas sporo, pory bywają zabójcze, nocne meldowania i później loty są trudne do wytrzymania pod względem snu. Próbowałem raz wyspać się przed takim lotem ale nie widzę wielkiej różnicy poza tym, że straciłem na to kilka godzin.
Kiedy wygaszamy światła w kabinie na czas lądowania, jest to obowiązkowa procedura, trzeba się bardzo pilnować żeby nie obudzić się w momencie przyziemienia.
Tutaj niestety nic nie pomaga, ani mocna kawa, ani tabletki z kofeiną, jest ciemno to się śpi i organizm nie bardzo daje się oszukać.
Poza tym wszystko jest super, spędza się sporo godzin w naturalnym środowisku ( 😉 ) więc jest dobrze.
Za to mamy okazję zrobić zdjęcia takie jak to:

DSC03122
Lotnisko w Dubrovniku w oddali i wybrzeże na bliższym planie

Uroczy wieczór, samolot i Ona

Na złożenie wniosku o wydanie licencji, po egzaminie, są dwa tygodnie. Mi wystarczyły 4 dni i mogłem złożyć wniosek razem z podaniem o wpis na loty nocne.

Do zachodu jeszcze chwila ale zanim się przygotujemy, wyrwiemy z leniwej atmosfery gdzie minuty się wloką niczym pociągi PKP, wyciągniemy samoloty i zalejemy, foteczka poniżej:
zalewWieczorny zalew

Chwilę później słońce zaczęła pięknie podświetlać chmury, tuż ponad horyzontem i zaczęliśmy się wciskać do samolotu.
Napisałem uroczy wieczór, jest (ładny zachód), samolot, naturalnie był, odhaczone.
Ah! Ona, si, Pani Instruktor też była, więc mogliśmy się zgłosić po uruchomienie.
Sprawne kołowanie przez Bravo (droga kołowania do pasa 26), próba silnika i start.

Program szkolenia nocnego obejmuje:
– Kręgi
– Trasę z instruktorem (około godzinną)
– Kręgi samodzielne

Kręgi jak to kręgi, do góry, chwila w poziomie, lądowanie. Z tymże teraz było trochę ciekawiej ze względu na brak naturalnego oświetlenia. Męczymy Pana z AFISu (dzięki za wyrozumiałość i współpracę!) o różną konfigurację oświetlenia lotniska. Światła krawędziowe pasa razem z centralną i PAPI (na obrazku poniżej), tylko krawędziowe, tylko centralna, brak oświetlenia a wszystko to zarówno z reflektorem samolotu jak i bez niego. Nudno nie było.

papi
Świetlny system wskazywania ścieżki schodzenia

 

Trasa była równie ciekawa, przygotowałem się w 110% włączając w to screeny z Google Eartha, na których były zaznaczone i opisane punkty zwrotne, które łatwo było pomylić z czymś innym. Do tego opis charakterystycznych punktów po trasie i w drogę.
Kolejna fotka:

zalew2Zalew wieczorową porą

Kolejnej fotki wieczornego zalewu nie wstawię gdyż byłoby to niewychowawcze 😉

Traska zrobiona, jeszcze kilka kręgów i następny wieczór spędzam już sam w kabinie.
I tyle, koniec szkolenia!
Trzy doby jeżdżenia z dużego samolotu do małego i potem znowu do dużego itd. i można składać papiery w urzędzie.

Licencja odebrana!

Po jednym z nocnych rejsów wybrałem się do Modlina, zawsze się coś do roboty znajdzie, rano nikogo nie było więc można było godzinkę pospać. Później trzeba było zatankować samoloty, inne wyciągnąć, trochę pracy przy komputerze i nagle z letargu wyrwał mnie sms „ Zapraszamy po licencję. ULC”.
Niecałe dwie godziny później wracałem do domu z papierkiem.
Nie latałem jakieś 2-3 tygodnie, najpierw z powodu braku licencji, później czasu.
W końcu się udało, samolot zarezerwowany, trasa przygotowana, plan lotu złożony.

2013-08-05 09.47.03 SP-MAA ready for departure.

Jako, że jakiś czas nie latałem, zdecydowałem się na prostą trasę pod względem nawigacyjnym, z konwojerem (start i od razu potem lądowanie) na Babicach.
Standardowo, kołowanie, próba, start, bardzo szybki, samolot odrywa się już przy 35/40 węzłach (około 70km/h) co się rzadko zdarza, no tak, lecę sam… Mojego pokładowego fotografa zostawiłem na ziemi, gdzieś daleko…
Trasa typowo widokowa, mój aparat niestety (podobnie jak i fotograf) został na ziemi ale myślę, że jeszcze będzie okazja na zdjęcia lepsze jakości. Póki co, zostają te:

2013-08-05 09.54.06W dole widać dworzec wschodni, po lewej stronie stadion narodowy, w centrum/lekko po prawej, z lupą można dojrzeć zamek królewski  a w centrum, w oddali, warszawskie wieżowce.

Przez największy i zarazem najbliższy Warszawie zbiornik wodny (owszem, znowu Zalew) wróciłem do Modlina na małą serię kręgów.
Pierwsze podejście zakończyło się go aroundem (odejście na drugi krąg) za to kolejne wychodziły już całkiem ładnie. Warunki całkiem dobre, wiatr w osi pasa, który z czasem odchylił się o 20 stopni.

2013-08-05 09.50.37

1:36h do rozpisania w Logbooku po ostatnim wieczorze. Cóż, trzeba się liczyć z kasą…
Na szczęście kolejny półtora godzinny locik planuję jutro 🙂

W międzyczasie

umówiłem się wstępnie z kilkoma znajomymi na latanie (pozdrawiam Panie i Panowie) oraz Łukaszem (również pozdrawiam), którego nie miałem jeszcze okazji poznać osobiście ale pod koniec sierpnia będzie mi towarzyszył w drodze w Bieszczady a ja jemu (jako pasażer) od Rzeszowa do Warszawy.
W ten sposób dolecimy trochę dalej niż 1,5h od Modlina.

 

W dalszym ciągu zapraszam do śledzenia Fanpage’a bloga na facebooku, gdzie w miarę na bieżąco wrzucam fotki z latania. Ciężko się zebrać do pisania dłuższego posta jak nie ma się tak dużo czasu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s