Koniec lata, mało się lata, początek jesieni pora łóżkowych leni – czyli wszędzie mokro a w tytule susza

Końcówka sezonu, samoloty nie są już takie pełne

2013-09-15 19.52.19

Jednym z plusów tej sytuacji jest fakt, że lecąc z przodu mamy zazwyczaj wolne pierwsze rzędy.

Daje to możliwość połowicznego wypoczynku kiedy wszyscy pasażerowie i tak śpią. Dzisiejszej nocy trafił nam się jednak bonus w postaci mijanej burzy.

Liczba wyładowań była duża, chmury były właściwie cały czas podświetlone od środka, kiedy do całego tego obrazu dołożymy „spadające”, raz na jakiś czas, gwiazdy, możemy zaryzykować stwierdzenie, że nie jesteśmy już na ziemi (czy raczej w ziemskiej atmosferze).

Odbijamy kilka stopni w prawo żeby spokojnie ominąć złą pogodę.

Niestety nie mam dzisiaj ze sobą aparatu, chociaż pewnie nawet gdybym miał to i tak za wiele by to nie dało, żeby uchwycić całe piękno wyładowań widzianych z góry potrzeba dobrego sprzętu. Część z nich to wyładowania między samymi chmurami, widać jak piorun przechodzi poziomą drogą z jednej chmury do drugiej. Męczące okrutnie ale piękne to nocne latanie.

A co w małym lataniu?

Staram się w miarę możliwości finansowych nabijać nalot XC.

Czym jest XC?
Cross country, są to przeloty nawigacyjne, określona ilość godzin w takich przelotach jest jednym z wymagań do uprawnień takich jak IR(50h) – instrumental rating/loty wg. Instrumentów lub (80h) MEP(L) – Multi-engine piston (land)/samoloty wielosilnikowe tłokowe (lądowe).
Jaki przelot można zakwalifikować jako nawigacyjny? Hmm.. teoretycznie każdy lot poza trzaskaniem kręgów jest XC.
Ja, żeby była jakaś równowaga w XC i ilości lądowań (praktyka czyni mistrza) planuję sobie trasy na bliższe i dalsze lotniska i tam robię 2-3 T&G (lądowanie i natychmiastowy start).

Dlaczego?
A no dlatego:
– mam kilka lądowań więcej
– zachowuję naliczanie czasu lotu jako XC
– odwiedzam różne lotniska = różne rodzaje podejść
+ różne rodzaje pasów

Koniec tej dygresji o lotach nawigacyjnych 😉
Od ostatniego wpisu latałem też trochę jako pasażer na małej Cessnie.
Dzięki temu podleciałem do Białegostoku, niestety nie na lotnisko a do granic miasta, pogoda nie pozwoliła wylądować, odwiedziłem Radom dzień przed Airshowem, polatałem nad Płockiem, pooglądałem z bliska pas we Włocławku i wpadłem do Częstochowy na koniec zawodów samolotowych. Fotek zbyt wiele nie ma bo zazwyczaj nie było albo pogody albo czasu na ich zrobienie.

To co sam wylatałem to jakiś romantic zachód nad Płockiem,
zachód eppl

Ćwiczyłem podejścia na ogniste pasy
ognisty pas

Trafiła się też jakaś nocka (nie linczujcie za jakość, to tylko telefon..)
2013-09-20 19.37.53

Takie cudo widzieliśmy natomiast w Częstochowie, oj polatałoby się po dziczy..
2013-09-21 17.14.52

W powietrzu widać wyraźnie nadejście jesieni…

Rano temperatura zazwyczaj jest jeden stopień ponad punkt rosy lub go osiąga co skutkuje mgłami a niskich podstaw chmur o godzinie 8 rano jesteśmy zazwyczaj więcej niż pewni. W ciągu dnia też szału nie ma, chmurki są dość nisko, są gęste i brzydkie, żadnych białych baranków, które można przelecieć na kilka fajnych sposobów (czy wątek zoofilii wprowadziłem przypadkiem czy celowo to już sami musicie wybrać 😉 ) i mieć z tej zabawy super fotki.
Słońce zachodzi szybciej co daje szansę na podziwianie miasta nocą o rozsądnej porze a i powietrze jest chłodniejsze, spokojniejsze i bardziej przejrzyste. Poza tym, mając nVFR (uprawnienia do wykonywania nocnych lotów z widocznością) warto raz na jakiś czas polatać w nocy, wygląda to zupełnie inaczej niż w dzień i trzeba się ogarniać czy to światełko to ten punkt o którym myślę czy może zupełnie inny.

To już jest (prawie) koniec

Niestety powoli (a może nie tak powoli..) kończy się mój kontrakt z Travel Service dlatego gotówka jest konkretnie wyliczona, plany też są bardzo konkretne.
Angielski operacyjny (wymagany do poruszania się w przestrzeni kontrolowanej innego państwa) i teoria ATPLa(licencja pilota liniowego) są już wpisane na październik tego roku.
Do tego trochę nalotu, jakieś bajerki w stylu prywatnych słuchawek i będzie dobry podkład na wiosnę.
Jest koło 12 w dzień ale trzeba się powoli brać za obiad i iść spać, pobudka o 2:30 i lecimy… właśnie, teraz już nikt nie wie gdzie dopóki nie wydrukujemy sobie tego z listy lotów przed wejściem na samolot. Niestety koniec sezonu oznacza dużo dziwnych rotacji a mieć lot Warszawa-Coś-Warszawa jest niebywałym szczęściem. Jeździmy do Poznania, Rzeszowa, Wrocławia, Gdańska, Łodzi, zabieramy pasażerów do … po czym wracamy do Łodzi, Gdańska, Wrocławia, Rzeszowa, Poznania i dopiero potem do Warszawy (jeśli planning department nas lubi – eurolotem, jeśli nie – busem).
Ale co tam, robota i tak jest fajna a przygody i znajomości zebrane na pokładzie zostaną na pewno na długo w głowie i pamięci telefonu 😉

Dobranoc!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s