Rekruterzy – Szymon 2:0 ale polatane jest!

Żuraw?

logo-pll-lot-1929Nie, Panie Szymonie, nasza fiirma nie może inwestować w kogoś, kto za 2 lata ucieknie do kokpitu i nawet nie wiadomo czy w naszych samolotach.

Słysząc taki werdykt trochę mnie wcięło. Nie nastawiałem się jakoś na zasadzie, że na 100% mnie przyjmą bo moi koledzy i koleżanki zapewne mogli zrobić bardziej piorunujące wrażenie niż ja ale tutaj zarzutem, głównym i jedynym było to, że za 2 lata przy takich zarobkach jakie oferują zrobię wszystkie papierki.

Zacząłem się zastanawiać czy to ja źle zrozumiałem przekaz spotkania informacyjnego czy może jedna z Pań od początku widziała moją światłą i długą karierę jako jej kolegi z pracy.
Wolałem się jednak upewnić.
Proszę Pani, ja naturalnie wszystko rozumiem z tymże Pani koleżanka zapytała mnie za ile realnie jestem w stanie skończyć wszystkie licencje a nie za ile chciałbym uciec z tego stanowiska. Przecież pasję lotniczą można realizować na wiele, wiele sposobów i dla mnie latanie na kabinie jest również jednym z nich.
Tak czy inaczej bardzo mi miło, że przemyciła tutaj Pani delikatną sugestię zatrzymania mnie w firmie na dłużej niż obiecane na początku 7 miesięcy.

Na nic się jednak zdały mój urok i czar, jak się później okazało ze względów osobistych.
Tak czy inaczej robić coś trzeba, bez tego nie ma latania.

Świąteczne latanie

aviation-christmas-eve

Święta spędziłem podwójnie rodzinnie ponieważ nie dalej niż 2 godziny po rozbłyśnięciu pierwszej gwiazdki na niebie wsiadłem w pojazd pozbawiony skrzydeł (ehh…) i udałem się do Najmilszej. Tam też, w taki piękny wieczór, odkryliśmy kolejnego, czy raczej kolejną, entuzjastkę przebywania ładnych kilka metrów nad ziemią oraz maszyn ze skrzydłami.
W ten sposób pozyskałem kolejną pasażerkę, której byłem w stanie towarzyszyć osobiście przy jej pierwszym locie 🙂

Umówiliśmy się na zdjęcia Air2Air z kolegami, oni biorą jeden samolot, robią kilka próbnych lądowań, potem my dołączamy i lecimy robić fotki.
DSC03434To tak mniej więcej tyle było widać 😉 (minima są!)

Tak więc 27.12, czując cały czas smak poświątecznego śniadanka wyciągnęliśmy samolot z hangaru, szybkie sprawdzenie czy wszystko ok, omówienie tego co mamy na pokładzie i poza nim, zgoda na uruchomienie i już kołujemy do pasa 26.
Przelatujemy nad punktem U(niform) i kierujemy się w stronę Łomianek gdzie rodzinka już nas wypatruje.
Olsztyn info, Mike Alfa Sierra, zejdziemy troszkę niżej co by pomachać skrzydłami.
Przyjąłem – a my już na zmniejszonych obrotach zniżamy do niewidocznej granicy, którą wyznaczają nam przepisy (lotnicy się mogą pochwalić wiedzą, Łomianki zamieszkuje około 20000 osób 😉 ).
Trochę w prawo, trochę w lewo, potem jeszcze trochę gazu, stery na siebie i na 2000ft jesteśmy akurat nad L(imą) gdzie nawiązujemy łączność z Babicami.
Chyba nigdy nie słyszałem tam takiej ciszy w eterze i powietrzu, poza nami nikogo nie ma.
Po minięciu Z(ulu), czyli żerańskiego komina, łączymy się z Warszawą i zaczynamy szukać kolegów w drugiej maszynie.
Widać… także tak, na szczęście na FIS (służba informacji powietrznej) również cisza i spokój i Pani pomaga nam się namierzyć.
W ten sposób mijamy N(ovember), później M(ike) i kręcimy w stronę Zalewu Zegrzyńskiego.
Tam się w końcu złapaliśmy, trochę to trwało ale, pomimo braku cudownych promieni słońca, warto było. Wspinamy się na 3500ft, włączamy ogrzewanie (tradycyjnie zrobiło się chłodniej) i zbliżamy się do siebie, najpierw z naprzeciwka, później my doganiamy MAA i „przechwytujemy” od dołu, mijamy ich, dziękujemy za fotki i umawiamy się na ziemi.
Zniżamy do 2500ft a moja pasażerka, niechętnie (!), bierze stery.
Mówi, że jest różnica między tymi sterami a tymi symulatorowymi (od firmy na S). Kilka razy niepewnie zakręca, delikatnie zniża o 500ft i lecimy już z kursem zachodnim do Modlina. VOR bardzo nam pomaga i od strony Y(ankee) wlatujemy do CTRu (strefa kontrolowana lotniska).
Komenda „moje stery” i rączki pasażerki mogą spokojnie sięgnąć po aparat i mi nie przeszkadzać 🙂
5 minut później samolot odpoczywa przed hangarem.

Szybko wskakujemy do autka, jak robić za szofera to cały dzień, odwożę pasażerkę numer jeden i szybko jadę na lotnisko bo tam będzie za chwilę pasażerka numer dwa.
2013-12-27 14.45.45
Samolot gotowy, kolejna opowieść o nim i jego wyposażeniu.
Możemy?
Mnie pytasz?
I gaz wjeżdża do końca w panel.
Zachód słońca – jest.
Widoczny – ani trochę.

2013-12-27 16.01.00
Bywa i tak ale po minie i rozmowie wnioskuję, że i tak jest super.
Trasa dokładnie taka sama, z tą różnicą, że zmrok i wymagane minimum widzialności zmusza mnie do większego skupienia (GPS iPadowy leży sobie grzecznie z tyłu ale nie ma potrzeby go wyciągać, nie można się tak lenić i iść na łatwiznę).
Trasę robimy taką samą jak dwie godzin wcześniej, na powrocie ciężko już powiedzieć pewnym głosem „dwie minuty przed punktem India” ale dajemy radę, światełka pasa i w ogóle oświetlenie lotniska, jak zwykle zachwycają!
Logbook cały czas czeka na te wpisy i patrzy na mnie smutnym wzrokiem, w końcu minęło trochę czasu odkąd coś w nim skrobałem.

Rekrutacja w WizzAirze…

z12900765Q,Samolot-Wizz-Air

Odmiana w porównaniu do poprzednich rekrutacji (w innych liniach).

Żadnego przedstawiania warunków, żadnych opowieści o pracy, tylko przedstawienie się komisji, ankiety do ręki i… rozpoczynamy casting!
Bywa i tak, co firma to wymagania i zwyczaje, na pewno w jakiś sposób usprawnia to rekrutacje mimo iż niektórzy czują się pokrzywdzeni ale „jeszcze się taki nie urodził…”

Jak taki „casting” wygląda?
Przede wszystkim jest po angielsku, wszystko od momentu przedstawienia się rekruterów jest po angielsku, łącznie z kartą zgłoszeniową, na którą poza standardowymi danymi mamy też się wykazać zdolnościami literackim i napisać co wiemy o firmie, czy pracowaliśmy kiedyś jako CC, dlaczego chcemy latać i dlaczego chcemy latać w Wizzie.
Ustawiamy się w kolejkę, w łapce kartki (CV po angielsku, karta zgłoszeniowa).
Kiedy nadchodzi nasza kolej jeden z rekruterów zaprasza nas do środka.
Podajemy papiery i otrzymujemy komendę „intruduce yourself”.
Na zachwalanie swojej osoby mamy około 1.5 minuty, pytania od komisji są krótkie i podobne u wszystkich, dlaczego latanie, jakieś pytanie o wpis w CV (na przykład dlaczego lubi Pan/Pani podróże itp.).
Krótkie dziękujemy i wychodzimy.
Po tym jak połowa kolejki już się przechwalała przed komisją, jedna z rekruterek wychodzi i ogłasza nam kto przechodzi dalej.
Następny etap to zadania w grupach.
Jak dokładnie wyglądało nie było dane mi zobaczyć.
Sam nie wiem, może to samo co w PLL LOT, może lepiej nie wspominać o tym, że robię licencje i inne papiery lotnicze..? W Travel Service to docenili ale w innych miejscach chyba nie bardzo…

Miły telefon na koniec dnia

Wracając z jakże udanej wycieczki na rekrutację do Wizza zadzwoniła koleżanka z poprzedniej firmy. Mówiła, że powoli zaczynają znowu szukać ludzi więc mam się orientować, dowiadywać i doszukiwać.
Jasne! Latało się fajnie, praca była męcząca ale za to bardzo satysfakcjonująca!
Super ludzie, samolot, który uwielbiam, różni pasażerowie i dużo czasu w powietrzu, czegóż chcieć więcej? 😉
I do tego znowu wycieczka do braci Czechów, krótsza tym razem ale zawsze coś.
Pub u Fleku i u Tigra już czeka! 🙂

 

P.S.

Wiem, że jest pewna obsuwa ale postaram się w miarę szybko nadrobić!
W przyszłym tygodniu (na początku) kolejne wieści, wesołe 😉
Latanie coraz bliżej!

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s